Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553
Badania – finał ‚B’ za nami – Szkoła Freedivingu Freedive
Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_google_fonts_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_dynamic_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Badania – finał ‚B’ za nami

Tak. teraz jest moment by opisać nieco dokładniej jak to właściwie z tymi badaniami było.  Już trochę ochłonęliśmy, poziom krwi wrócił do normy, pogoda też jakoś tak przychylniejsza niż w weekend, no i najważniejsze: jestem najedzony i ogrzany. Wszystko powyższe razem implikuje zwiększoną motywację do napisania relacji.

Planowanie całości przedsięwzięcia zajęło trochę czasu. Nie potrafię policzyć ile wykonałem telefonów, wysłałem SMSów, maili i nie tylko. Kilka wizyt w katerze fizjologii sportu na Wrocławskim AWF. Na początek aby wszyscy mieli pogląd o co właściwie chodzi odbyły się opisywane przeze mnie wcześniej badania pilotażowe. Po nich doprecyzowana została metodologia, możliwości, termin i miejsce badań. Wbrew pozorom wcale nie było to takie proste.

W niedzielę wczesnym porankiem pojechałem po Jacka po to by po półgodzinnym oczekiwaniu na parkingu na Wrocławskich Bielanach spotkać się z Adamem Kawczyńskim oraz przemiłą panią Zosią – pielęgniarką, która miała już doświadczenie jak można się dobrać do naszej krwi. Taką ekipą pojechaliśmy autostradą A4 w kierunku granicy, po drodze zabierając ze sobą pana prof. Jana Chmurę. Już w samochodzie myśleliśmy wspólnie jak zorganizować całość badania ponieważ dopiero dzień wcześniej w późnych godzinach wieczornych dowiedziałem się, że zmieni się nieznacznie metodologia działania. Dojdzie mianowicie jeszcze jeden pomiar dokładnie godzinę po wynurzeniu. Pomiar to nic innego jak: pobranie krwi z palca do określenia gazometrii, mleczanów, poziomu cukru, dodatkowo krwi zylnej w celu oznaczenia morfologii, zmian hormonalnych, oraz elektrolitów i kilku jeszcze innych oznaczeń. Dodatkowo elementem pomiaru za każdym razem było badanie zdolności psychomotorycznych na specjalnym przyrządzie pomiarowym (nota bene urządzenie przypominało światła uliczne ;- ) )

Po dotarciu na miejsce okazało się, że niestety nie dotarli nasi znajomi czescy freediverzy. Dopiero po powrocie do i przeczytaniu zaległych maili dowiedziałem się, że niestety ze względu na chorobę nie mogli nurkować. Za późno niestety wiadomość dotarła do mnie mailem, ale mimo wszystko – na pewno jeszcze nie raz będziemy razem nurkować. Po namyśle więc rozpoczęliśmy całość. Zniesienie sprzętu na pomost, podłączenie, no i przede wszystkim zaznajomienie się z aparaturą pomiarową. Trochę kojarzyło nam się z wojskową wersją playstation i Guitar Hero (zresztą zasada działania też była podobna – na określony sygnał określona reakcja). Po tym pierwsze upuszczanie krwi i … dla nas niestety długie czekanie. Samo czekanie nie było złe, jednak nie za bardzo moglismy jeść w tym czasie pić zresztą też w ograniczonym zakresie. Więc każda minuta była długa. W tym czasie pierwsza partia próbek krwi pojechała do labolatorium do Zgorzelca. Mieliśmy dla siebie prawie 3 godziny. W tym czasie przygotowaliśmy siebie, stanowisko nurkowe, i zaprzyjaźnilismy się z forfiterem, a że niestety wtym dniu raczej upału nie było wchodziliśmy do wody raczej nie za bardzo rozgrzani.

Pierwszy nurkował Jacek (-30m) a ja go asekurowałem, drugie nurkowanie było moje (-42,6m – niestety koniec liny :-( ), trzeci był Daniel (-28m) a na końcu swoje nurkowanie miał Krzysiek (-31m). Oczywiście każdy z nas miał chwilę na rozgrzanie się. Po finalnym nurkowaniu zadanie polegało na jak najszybszym dotarciu do pomostu (pomagał nam przy tym skuter użyczony przez Daniela), i poddaniu się kolejnemu badaniu. I wtedy był moment najgorszy – jeszcze przez godzinę mimo zmęczenia i zimna nie mogliśmy nic jeść ani pić ponieważ mogłoby to wpłynąć na wyniki niektórych oznaczeń. Każdy z nas równo godzinę po nurkowaniu przechodził ostatnie badanie. Tak tak. Kiedy już mogliśmy się posilić i napić – każdy kęs jedzenia smakował jak niezwykły delikates, ustrojony wspaniałym dressingiem z bogatym wachlarzem aromatów i zapachów. Do tej kategorii zaliczyć można było zarówno zwykłego banana, suchara, i suchy chleb. Całe szczęście dzięki opiece Eweliny, jej mamy i Asi – dostaliśmy całkiem dobre i pozytywne porcje w postaci pysznych kotlecików i pieczeni domowej roboty (palce lizać!). Niestety późna godzina nie pozwoliła nam zorganizować tradycyjnego grilla nad czym bardzo ubolewaliśmy. Ale nie ma tego złego ;-) To co mieliśmy na grilla usmażyliśmy w Bolesławcu w drodze powrotnej. Jacek kolejny raz stanął na wysokości zadania i w menu pojawiły się ustrzelone przez niego osobiście rybki. Mniam!

Dzięki wspólnemu porozumieniu udało się zrobić tak, że koszty wstępu do bazy pokryte były z funduszu AWF. Niewiele, ale jednak coś! Obecnie czekamy na wyniki badań. Już wstepne analizy na miejscy pokazały kilka ciekawych spostrzeżeń. Jednak opublikujemy je pewnie dopiero po ostatecznej analizie wszystkich wyników. Oczywiście nasze wyniki będziemy mieli dostępne już wcześniej – baaardzo ciekawy materiał do analiz. Ponizej kilka fotek z tego wydarzenia. Zdjęcia sa autorstwa Maczka i Myszki. Jedyne czego żal, to słaba frekwencja. Badania tego typu odbywały się pierwszy raz i mają bez wątpienia bardzo dużą wartość dla nas. Nawet jeśli wyniki nieco nas zaskoczą, a może nie zaskoczą potwierdzając to co już powrzechnie wiadomo na temat freedivingu – będą one namacalnym dowodem tego o czym do tej pory czytamy tylko w książkach. Będzie to na pewno kontynuacja trendu zapoczątkowanego przez „ojca” freedivingu Jacques’a Mayol.

[nggallery id=7]