Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553
Dieta a freediver – test własny – Szkoła Freedivingu Freedive
Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_google_fonts_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_dynamic_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Dieta a freediver – test własny

To, że dieta ma bardzo duży wpływ na nas – jest chyba faktem, którego nie trzeba przedstawiać. A ponieważ lubię rózne rzeczy sprawdzać na sobie – postanowiłem zrobić dzień testu. Raz na jakiś czas warto zrobić sobie poczyszczenie organizmu. Metody sa różne – od mniej drastycznych do bardziej drastycznych przyprawiających wszystkich, którzy zajmuja się odżywianiem o prawdziwy ból głowy. Niestety niewiele tzw. „cudownych diet” jest łaskawa jednocześnie dla naszego  zdrowia i tuszy.

Niemniej ja chcąc się troszkę oczyścić z wszelkiego rodzaju toksyn i zanieczyszczeń postanowiłem jeden dzień odżywiać się głównie pokarmami płynnymi. co tylko się dało spożywałem jako płyn, unikając wszelkich treści stałych. Zielona herbata, koktajle odżywczy, woda, yerba mate, wyciśnięty sok z pomarańczy z dodatkiem zmielonych pestek z dyni, słonecznika, siemienia lnianego, zarodków przennych i sezamu, no i moje ulubione ziółka: pokrzywa, mięta, rumianek, lipa (jestem lekko podziębiony, więc tez pojawia się w moich mieszankach ostatnio).

W tych piknych okolicznościach przyrody coś mnie napadło by zrobić zwykła tabelę O2. Ponieważ nie robiłem jej od wieków nie za bardzo nawet miałem punkt odniesienia jak dobrać interwały. A ponieważ jestem z natury leniwy i nie lubię się męczyć – postanowiłem dobrać ją tak, by nie za wiele męczyć się na skurczach.

Założenie było następujące:

  • Dwuminutowe przerwy
  • czas od 2:45 do 4:30 zwiększany za każdym razem o 15s.
  • żadnego pakowania!

A co wyszło? Ano lekkie zdziwienie. Po pierwsze nie udało mi się zrobić pełnej serii ponieważ przerwała mi Ewelina, dzwonkiem do drzwi – więc … zresztą zaraz napiszę.

Wziąłem się do roboty. Przed przystąpieniem do całości – 3min spokojnego oddychania.

  • Pierwsza statyka – wszystko ok.
  • Druga statyka- 3:00 – coś jakby „mrowienie przed skurczami”
  • Trzecia statyka – 3:15 – jakby się uspokoiło, ale na koniec to samo, tylko trochę później
  • i tak aż do 4:00 czyli do szóstej statyki.
  • Kolejna przerwa 2min.

No i start: cel 4:15 – przy około 3:50 poczułem, że skurcz jest już blisko i wtedy właśnie …. zadzwonił dzwonek do drzwi! Nie zastanawiając się wiele ciągle na wstrzymanym oddechu wstałem z łóżka i poszedłem otworzyć. I tu zaskoczenie: po tym jak się podniosłem poczułem zdecydowaną poprawę, jeśli chodzi o komfort statyki. Bez ani jednego skurczu chodząc po pokoju dotrwałem do 4:37! I skurczu nie było widać! Bardzo to dla mnie ciekawe. Mozliwe, że dzięki poruszeniu udało mi się „oswobodzić” trochę tlenu z tkanek, gdzie spokojnie sobie zalegał. Może to efekt Bohra nagle pozwolił resztkom tlenu z krwi ulecieć niczym bańki mydlane puszczane na wietrze? Nie wiem. W każdym bądź razie zaskoczyło mnie to zupełnie. Ponieważ wynik testu jest zaskakujący – postanowiłem, że w niedalekiej przyszłości powtórzę całość. Tym razme nie zapomnę o pulsyoksymetrze ;-)

Ciekawe było także odczuci, które towarzyszyło mi podczas dwuminutowych przerw: czułem się bardzo „natleniony”. Mimo, że oddychałem raczej spokojnie – czułem się jak po lekkiej hiperwentylacji. Od lat mam bzika na punkcie odżywiania, więc  od lat także powtarzam, że warto zwracać uwagę na to co znajduje się na talerzu przed nami. Wiele od tego zależy. W końcu jesteśmy tym co jemy ;-)