Łagowskie klimaty poza nami ;-)

No to miniurlop za nami! Warto było pojechać i odwiedzić stare śmieci. Od początku nasz wyjazd zakładał sporą dawkę świeżego powietrza i  odpoczynku. W to wszystko próbowaliśmy wkomponować jakiekolwiek formy ruchu, żeby nie zapomnieć jak to jest jak trzeba się ruszać i coś robić. Nazbierała się nas całkiem spora grupka. Dwa pierwsze dni raczej nie zachwyciły nas pogodą i cały czas mieliśmy nadzieję, że jednak pogoda się poprawi. No i tak się stało! Sobota i Niedziela momentami dostarczały nam aż za dużą dawkę słońca.

Dzień pierwszy to po prostu rozpakowywanie i krótki rekonesans po okolicy. Drugi dzień już pełną parą: rano joga na trawie, trochę ćwiczeń oddechowych i rozciągania, później spacer nad jezioro oraz przygotowanie popołudniowego grilla, który stał się nasza obiado-kolacją. Wieczorem do nas, Maczków, Olgi i Marcina dołączyli jeszcze Krzysztof, Malwina i Wojtek. Po przywitaniu z nimi stwierdziliśmy, że sprawdzimy co Łagów ma nam do zaoferowania w sferze kulturalnej i   wybraliśmy się na koncert na dziedzińcu zamkowym. Rosyjskie ballady i romanse w takiej scenerii naprawdę się podobały ;-) Sobotni poranek – oczywiście rozciąganko i trochę gimnastyki. Tym razem przełamaliśmy się i nasz spacer nad jeziorko nie skończył się jedynie na zwiedzaniu wybrzeża, ale także trochę ponurkowaliśmy. I tu okazało się, że:

  • Maczek spokojnie dokończył swoje nurkowania w ramach kursu na drugi stopień Apnea Academy
  • Marcin zakończył ćwiczenia i zakończył tym samym kurs na pierwszy stopień Apnea Academy
  • mnie osobiście udało się zejść głębiej o kolejne dwa metry podczas nurkowania FRC (niestety tyle tylko liny mieliśmy)
  • woda w jeziorze z roku na rok pogarsza swoją jakość i choć ma ciągle pierwszą klasę czystości to podczas letnich zakwitów, górne warstwy (od 8-10 metrów) są całkowicie mętne – nie widzieliśmy własnych płetw! Klarowna robi się dopiero poniżej termokliny, ale za to temperatura spada drastycznie!
  • Jak zawsze górna warstwa wody (przy samej powierzchni) jest bardzo ciepła (około 21-22 st) – to zachęta dla tych, którzy lubią pływać wpław

Nasze nurkowanie bardzo pobudziło nam apetyt, więc zaraz po powrocie do domku rozpoczęliśmy przygotowania do wieczornej biesiady – oczywiście – nasza obiadokolacja to przede wszystkim grill. Dzięki Krzyskowi, Malwinie i Wojtkowi udało nam się przechwycić żar z ich już wcześniej rozpoczętego „rusztowania” dzięki czemu nasza część posiłku mimo małego paleniska była szybko gotowa. Aha warto wspomnieć (może zainteresuje to nurków scuba) – baza nurkowa Zamek w Łagowie nie popisała się niestety niczym wyjątkowym w przyjęciu naszych kolegów.  Nie chcę się wdawać w szczegóły – jeśli macie pytanie to za przyzwoleniem Krzysztofa przekieruję Was do niego. Jednak chyba nie wszystkim zależy na budowaniu dobrej atmosfery.

W przerwie biesiady udało mi się znaleźć czas by spokojnie sprawdzić test teoretyczny Maczka – okazało się, że zdał na styk! Omówiliśmy wszystkie błędy w teście i tym samym Maczek stał się kolejnym zdobywcą certyfikatu na drugi poziom Apnea Academy! Po obżarstwie przyszedł czas na pogawędki przy piwie do późnego wieczora. Niedziela przywitała nas totalnym rozleniwieniem i niestety nie odbyła się poranna joga, musieliśmy także dosyć szybko się spakować :-( Marcin z  racji zawodowych obowiązków wyjeżdżał z samego rana. Reszta ekipy udała się nad jezioro by popływać chwilkę. Wierzcie mi: pływanie w takim ciepłym jeziorku to czysta przyjemność! Nic dodać nic ująć. Przyszedł niestety czas na wyjazdy i rozstania. Fajnie, że nasza grupa (mam nadzieję, że na wiecej niż jeden raz) rozrosła się o kila kolejnych osób. Wprawdzie na razie są po złej stronie mocy ;-) (scuba), ale to tylko kwestia czasu – zresztą uważam, że freediving jest fenomenalnym uzupełnieniem umiejętności dla kogoś kto nurkowanie scuba traktuje trochę poważniej niż ciąganie za zawór przez egipskiego przewodnika nad rafą ( a widziałem sporo takich przypadków!).  Wyjazd pokazał że nurkowie zarówno free jak i scuba mogą się świetnie uzupełniać, po drugie przybyło dwóch kolejnych certyfikowanych freenurków, po trzecie dał nam chwilę wytchnienia od pracy i wielkomiejskiego zamieszania.

 


Comments (3)
Leave a reply

Name (required)

Website

QR Code Business Card