Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553
Trening Sproitz – prawie talerz… ale i tak dobrze! – Szkoła Freedivingu Freedive
Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_google_fonts_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_dynamic_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Trening Sproitz – prawie talerz… ale i tak dobrze!

Ostatni weekend w końcu udało się dojechać do Sproitz. Było to już trzecie podejście ;-) Zapowiedzi dotyczące pogody były totalnie sprzeczne, więc tak naprawdę nie do końca byliśmy pewni co nas zastanie na miejscu. A że zależało nam na czasie to postanowiliśmy jak najbardziej skrócić pobyt – nawet kosztem kultowego już grilla!

Ze względu na alternatywne wydarzenie związane ze sprzątaniem glinianek na wyjazd na Sproitz zdecydowała się jedynie Hania i Jacek (oczywiście poza moją skromną osobą w towarzystwie psa). Spotkaliśmy się rano w umówionym miejscu i w drogę! Droga spokojna bez żadnych niespodzianek. Baza przywitała nas dosyć leniwie – przed nami była jedynie mała grupa nurków i nikogo poza nimi. Nawet właścicieli bazy. Pogoda dopisywała jednak od początku, więc szybko przygotowaliśmy boję, siebie i do wody! W wodzie zaskoczenie. Jak na Sproitz to warunki wręcz idealne! Widoczność na tyle dobra, że na 42m wciąż widziałem talerz bez dodatkowego oświetlenia! (choć jasno raczej nie było) Moje nastawienie przed wyjazdem było jedno: robię typowy trening FRC. Bez dwóch zdań. A że ostatnio odbiłem się od dna Horki chciałem bardzo zanurkować głębiej niż 34m. Profilaktycznie talerz ustawiony był na około 40m (jak się później okazało na 41m). Hania i Jacek też nastawieni byli bardzo pro treningowo – choć każde z nich miało zupełnie inne priorytety i cele.  Po kilku nurkach przygotowawczych spróbowałem mojego głównego nurkowania FRC. Trafiłem idealnie w moment, kiedy wziąć ostatniego mouthfila i nic a nic mi nie uciekło. Doleciałem do 36m i czułem, że jeszcze jest zapas! Pode mną niedaleko widziałem wiszący talerzyk… Oj jeszcze do niego dolecę. To dobra wróżba na kolejne wyjazdy. Sesja w wodzie minęła nam nad wyraz przyjemniej i szybko, choć Hania po kilku zanurzeniach miała lekki problem z uszami.

Z wody wychodziliśmy szczęśliwi i zadowoleni – a pogoda cały czas dopisywała. Pora w końcu coś zjeść. Każdy wyjął to co wziął. Rezultat przerósł nasze najśmielsze oczekiwania! Niby nie miało być grilla, ale jedzenia wystarczyłoby na jeszcze ze 3 kolejne osoby! A jaka różnorodność! 3 rodzaje herbaty w tym korzenna z mlekiem i miodem (na wzór indyjski), owoce, warzywa, karkówka na dwa sposoby i szaszłyki Hani z krewetkami i cukinią lub kabaczkiem – były tak kolorowe, że nie udało mi się rozpoznać wszystkiego. Oj Hania lepiła to chyba całą noc…. Tak mniej więcej wyglądało przygotowane do grilowania jedzonko :

Aż żal było wyjeżdżać. Pogoda świetna, spokój, cisza, super jedzenie, doborowe towarzystwo. Ehhh nawet zapomniałem o dolegliwościach żołądkowych, które doskwierały mi od rana … Pewnie w najbliższym czasie znowu pojedziemy do Sproitz. Głębokość oferowana przez akwen dla większości freediverów jest wystarczająca do treningów a i odległość nieco mniejsza niż na Horkę. A dla chcących trochę pozwiedzać – druga niecka za siodłem oferuje kilka atrakcji ;-)

[nggallery id=49]