Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553
Gorączka Sobotniej Nocy – czyli jak alternatywnie spędzić karnawałową noc na Pomorzu … – Szkoła Freedivingu Freedive
Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_google_fonts_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_dynamic_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Gorączka Sobotniej Nocy – czyli jak alternatywnie spędzić karnawałową noc na Pomorzu …

Jeszcze nie do końca wszyscy otrząsnęli się z trudów związanych ze świętowaniem nadejścia nowego roku a już przyniósł on niektórym całkiem spore wyzwania. Jak zawsze w takich momentach towarzyszy nam ekscytacja i ciekawość co przyniesie ten „nowy nadchodzący rok”. Z reguły jest to także okazja do spisywania różnego rodzaju postanowień noworocznych, w których deklarujemy się przed samymi sobą o swej wierności wyżej wymienionym ideom i celom. O ile w przypadku pojedynczych osób sprawa jest oczywista o tyle w przypadku drużyny sportowej idei i pomysłów na spędzenie nadchodzącego czasu może być mnóstwo…

Jednym z oryginalniejszych wyzwań w tym okresie jest udział w turnieju hokeja podwodnego. Co więcej turniej ten poza samą egzotyką dyscypliny postanowił jeszcze bardziej się wyróżnić i odbywał się całą noc. Dokładnie tak. Całą noc z soboty na niedzielę wszystkie drużyny z całej polski konkurowały ze sobą w drugim już turnieju hokeja podwodnego. Głównym organizatorem turnieju był gdański klub hokeja podwodnego „Bałtyckie Foki” a termin turnieju został wytypowany na 12 stycznia 2013.

 O samym turnieju … 

Na turniej zostały zaproszone wszystkie aktualnie działające polskie kluby – wszystkie się stawiły! Trudno o lepszą frekwencję. W sumie w turnieju wystartowało 7 drużyn z różnych regionów Polski. Dla wszystkich wyzwaniem była nocna forma turnieju. Każdy bez wyjątku musiał się zmierzyć z całą dobą bez snu – a wliczając w to w niektórych przypadkach podróż nawet z dwoma dobami… Mimo tego emocje i adrenalina towarzysząca turniejowi nie pozwoliły praktycznie nikomu na nawet najkrótszą chwilę drzemki. Turniej przewidywał rozpoczynające się 22:30 mecze fazy grupowej, które miały na celu ustalenie kolejności drużyn. Mecze tej fazy trwały 12 minut. Dwie najlepsze drużyny miały zmierzyć się w wielkim finale walcząc o pierwsze miejsce. Finał jest naprawdę sporym wydarzeniem. Mecz finałowy trwał w odróżnieniu od meczy fazy grupowej dwa razy po osiem minut.

 Hydra on way …

Nasza drużyna postanowiła po wielu debatach, że na turniej pojedzie pociągiem. Przecież koleje teraz są „bezpieczne, wygodne i tanie”. Nasze połączenie przypadało na noc z piątku na sobotę. Taa – ledwo udało nam się zebrać wieczorem na stacji i już okazało się, że mimo rezerwacji miejsc podróż wcale nie będzie taka wygodna i wcale oczywiste nie będzie, że … będziemy siedzieć. Po małych przepychankach i lekkiej, aczkolwiek przepełnionej asertywnością, perswazji – mieliśmy dwa nasze przedziały dla siebie. Skupieni praktycznie w jednym miejscu jechaliśmy więc dzielnie przez całą Polskę. Oczywiście postanowiliśmy nie tracić cennego czasu na zwykłe siedzenie. Część z nas dzielnie skupiała się nad taktykami i strategią gry. Inni przygotowywali się do turnieju zgoła w odmienny sposób… Sen i zmęczenie dawały na się ostro we znaki, więc w momencie kiedy nad ranem wysiedliśmy na peronie w Gdańsku – raczej nie można było nikogo z nas określić mianem „świeży i wypoczęty”. Całe szczęście niedaleko dworca mieliśmy zaklepany wcześniej nocleg, więc jak najszybciej udaliśmy się na małą drzemkę.

 

Jednak drzemka nie trwała długo … Jako ludzie z natury ciekawi świata mimo niesprzyjającej aury nie do końca zgodnie i jednomyślnie, ale mimo tego wszyscy jak jeden mąż, pojechaliśmy na Sopockie molo. Dla nas Dolnoślązaków oddalonych bądź co bądź od najbliższego morza o niespełna 500km,  jest to niemała atrakcja – tym bardziej w zimie, kiedy wzburzone fale rozbijają się o falochrony pokryte lodem i śniegiem.  Wycieczka w pewnym momencie wymknęła nam się trochę spod kontroli. Zdecydowaliśmy już na miejscu, że zjemy tam obiad. Jako cel wybraliśmy widoczną z końca mola knajpkę zaraz przy samej plaży „nieco” oddaloną od samego wejścia na molo. Okazało się, że przy kilkunastostopniowym mrozie oraz silnie wiejącym od morze wietrze przejście do knajpki stało się nie lada wyzwaniem. Tym bardziej, że nie była jednak tak blisko jak byśmy chcieli… Do Gdańska wróciliśmy już późnym popołudniem, nie było więc czasu na porządną regenerację. Wkrótce zapakowaliśmy rzeczy i na turniej!

 Turniej

Początkowa rejestracja drużyn, oraz podpisanie wszystkich niezbędnych oświadczeń potrwało krótko. Jednak jak na każdym turnieju na początek obyło się spotkanie kapitanów. W spotkaniu tym brali udział goście z Polskiego Związku Płetwonurkowania przedstawiający możliwości rozwoju tej dyscypliny sportowej u nas w kraju. Trochę szkoda, że spotkanie to nie odbyło się z władzami poszczególnych klubów – dyskusja byłaby wtedy na pewno bardziej rzeczowa i konkretna.

            Organizatorzy zadbali o to, by każda drużyna miała swoje miejsce na płycie basenu ze swoim małym zapleczem. Oficjalnemu otwarciu zawodów towarzyszył wspaniały, piękny pokaz pływania synchronicznego w wykonaniu Magdaleny Kalinowskiej oraz już tradycyjnie wspólne ćwiczenie aquaaerobiku, który był swego rodzaju rozgrzewką przed pierwszym meczem. Mecz otwarcia przypadł właśnie nam i Aquariusowi. No i zaczęło się… Każdy miał obawy, że nocna forma turnieju da się wszystkim we znaki i głównie będziemy walczyć ze snem. Nic bardziej mylnego. Poziom emocji i adrenalina towarzysząca wzajemnym zmaganiom opędziły resztki zmęczenia w całkowite zapomnienie. Rozgrywany nad ranem finał – kilka minut po godzinie piatej rano!!! – to była wisienka na torcie. W finale zmierzyły się Hydra i jedna z drużyn Bałtyckich Fok. Mecz oprócz tego, że był zaciekły to jeszcze zgromadził niemałą widownię co, biorą pod uwagę godzinę, było samo w sobie fenomenem. Ostatecznie kolejność drużyn był następująca:

  1. Bałtyckie Foki 1 – Gdańsk
  2. Hydra Trzebnica
  3. Walenie – Siemianowice Śląskie
  4. Bałtyckie Foki 2 – Gdańsk
  5. Aquarius – Bełchatów
  6. Orka – Gdynia
  7. Pirania – Wrocław

Zaraz po meczu finałowym rozdane zostały puchary oraz pamiątkowe medale. Dodatkowym miłym akcentem był fakt, zdobycia przez naszego klubowego kolegę Bartka Kempę nagrody jako króla strzelców. To już drugi raz! Pierwszy raz Bartek zdobył to trofeum podczas Aqua Battle 2012. Jak widać forma Bartka nie spada ;-)

Jak każdy dobry turniej , tak również turniej zorganizowany przez naszych kolegów z Gdańska nie mógł się obyć bez tradycyjnej imprezy. O dziwo mimo mega zmęczenia, praktycznie dwóch dób bez snu – na imprezie pojawili się wszyscy w komplecie. Co więcej spora grupa pląsała wesoło i z gracją na parkiecie.

 Z punktu widzenia organizacyjnego turniej wypadł naprawdę wzorowo. W tym miejscu wielkie podziękowania i gratulacje do kolegów z Gdańska. Całkiem dobrze sprawdziła się także nocna forma turnieju, choć w przyszłości postaramy się trochę lepiej zaplanować podróż i odpoczynek przed samym turniejem… Miejmy nadzieję, że Gorączka Sobotniej Nocy na stałe wpisze się w kalendarz imprez sportowych organizowanych  w Polsce co roku przyciągając nowe kluby.

 Powrót Hydry 

Koniec turnieju to nie koniec wyzwań dla Hydry. Trzeba jeszcze wrócić do domu… Nasz pociąg miał odjazd około 10tej rano. Niestety był tylko do Poznania – a tam po przesiadce jeszcze kilka godzin jazdy do Wrocławia. Pociąg z Poznania do Wrocławia raczej nie grzeszył wolną przestrzenią, więc byliśmy rozproszeni praktycznie po całym składzie. Wieczorem, kiedy już byliśmy w domu – każdy z nas  był potwornie zmęczony, jednak w głębi czuł, że przeżył coś naprawdę ciekawego, coś wartościowego, coś co warte jest zapamiętania, coś do czego chce się wracać, coś co dało nam wiele doświadczeń i pozytywnych emocji i wiele motywacji do kolejnych treningów. Już teraz wiemy, że w czerwcu odbędzie się kolejny turniej hokeja podwodnego i to my wtedy będziemy gospodarzami. Postaramy się nie zaniżyć poziomu i dopiąć wszystko na ostatni guzik jako organizatorzy. Jako drużyna też ;-)

Bartosz Morawiec
Instruktor freedivingu Apnea Academy