Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once(/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/themes/thedawn/home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/includes/ot-functions-deprecated.php' for inclusion (include_path='.:/opt/alt/php53/usr/share/pear:/opt/alt/php53/usr/share/php') in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-content/plugins/option-tree/ot-loader.php on line 553
Individual AIDA Pool World Championships Belgrade 2013 – okiem Mata – Szkoła Freedivingu Freedive
Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_google_fonts_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'ot_load_dynamic_css' not found or invalid function name in /home/maczek/mruwa/freedive.pl/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Individual AIDA Pool World Championships Belgrade 2013 – okiem Mata

Zbieg bardzo dziwnych okoliczności sprawił, że znalazłem się na basenowych Mistrzostwach Świata we Freedivingu. Domino zostało zapoczątkowane w jednym z nurkowań treningowych w Kalamacie 2011, mało tego w nurkowaniu podczas którego nabawiłem się bardzo uporczywej kontuzji. Wtedy to nurkując na głębokość 100-kilku metrów, miałem gorszy dzień, musiałem zawrócić w okolicach 97m i wpadłem na pomysł, że dam sobie wycisk i wrócę na górę bardzo mocnymi, energicznymi pociągnięciami, aby zmęczyć ręcę bardziej niż zwykle. Po kilku pociągnięciach poczułem szarpnięcie w okolicach prawej łopatki, po nurkowaniu bolała mnie szyja, a wieczorem nie mogłem skręcać głową. Pomyślałem, że doświadczyłem postrzału, ból zelżał po kilku dniach, mogłem nurkować, ba nawet udało się zdobyć Wicemistrzostwo Świata, ale ta sytuacja dała początek wielu problemom jakich doświadczyłem w ostatnich 2 latach. Odwiedziłem wielu lekarzy, chiropraktyków, osteopatów, co jakiś czas doświadczałem takich postrzałów m.in w Egipcie w roku ubiegłym, bądź przed rekordem w DNF w Rybniku (186m). W końcu trafiłem do właściwego lekarza, który powiązał fakty i stwierdził, że to wszystko zaczęło się właśnie podczas tego felernego nurkowania i mam problem z górnym otworem klatki piersiowej. Gdybym trafił do niego świeżo po tym incydencie, to 10 minut i byłoby po sprawie, jednak po kilkunastu miesiącach, nie dało się tego tak szybko wyleczyć. W miedzy czasie będąc pod wrażeniem postępu jaki zaprezentował Mikko Pointinen podczas Mistrzostw Świata w Lignano 2011 i czytając jego temat na deeperblue, stwierdziłem, że najlepsze dla mojego zdrowia będzie wzmocnienie mięśni na siłowni, pomoże to za równo i mojemu kręgosłupowi i moim wynikom we freedivingu. Tak po kilku miesiącach treningów zrobiłem ogromny postęp na basenie, poprawiłem wszystkie swoje życiówki, pękło 200m dnf i 249m dyn w Brnie. Podjąłem decyzję, że czas się wybrać na Mistrzostwa Świata, ale tym razem basenowe. Można powiedzieć, że cały rok przygotowywałem się do startu, oczekiwania były duże, nie ma się co oszukiwać, będąc już na tym poziomie co jestem, jechałem walczyć o medale, a każdy inny wynik to po prostu porażka. W całym swoim treningu skupiłem się na przygotowaniu fizycznym, gdyż czułem, że mentalnie jestem gotowy, gdyż zwykłe zawody już mnie nie stresują jak kiedyś. W tym wszystkim trochę pominąłem trening mentalny, który nie oszukujmy się, ale stanowi silny fundament każdego wyniku we free. Wiedziałem też, że będzie to gorący okres dla mnie, gdyż w tym czasie, zacząłem pracę zawodową, pisałem pracę magisterską, trenowałem, a dzień przed odlotem miałem obronę. Także moja uwaga była trochę rozproszona, ale nie to było przyczyną takich, a nie innych wyników…

Podczas kwalifikacji w Belgradzie panowały bardzo surowe warunki, woda miała ok 30 stopni, był potworny upał, dlatego odruch nurkowy nie działał tak jak należy. Planowałem najmniejszym możliwym kosztem dostać się do finałów i tak też się stało. 178m w DNF i 234m w DYN zapewniły mi miejsce w finałach A, choć muszę przyznać, że byłem głównie skupiony na treningu DNF w minionym roku, monopłetwę miałem na nogach tylko kilka razy, więc nie spodziewałem się więcej niż 250m. Gdy przyszedł czas finałów, poczułem znajome, trochę jednak zapomniane, uczucie silnego stresu, które myślałem, że zostawiłem już za sobą 2-3 lata temu. Jednak MŚ to inna para kaloszy. Z powodów organizacyjnych, finał w DNF został podzielony na 2 serie, ja znalazłem się w drugiej serii, początkowo myślałem, że szczęśliwie, jednak nic bardziej złudnego. Widok młodego chorwata Vanji Pelesa przepływającego 200m zadziałał destrukcyjnie na moja psychikę. Nie wiem czemu na to patrzyłem, a nie skupiłem się po prostu na swoim starcie, gdzieś zgubiłem to potrzebne skupienie i pewność siebie. Nurkowanie zacząłem ze spuszczona głową, bez wiary w siebie, płynąc od niechcenia, będąc na 180m po prostu zerwałem to nurkowanie, mimo iż fizycznie 200m albo i więcej było możliwe. Strasznie tego żałowałem, gdyż warunki były idealne, głęboki 2m basen, chłodna woda (25 stopni). Wszystko było na miejscu aby popłynąć daleko. No cóż, wszystko ma swój powód i nic nie dzieje się bez przyczyny. W mojej głowie mistrzostwa się dla mnie skończyły. Następnego dnia miałem co prawda start w DYN, ale patrząc na to racjonalnie, wiedziałem, że więcej jak 250m nie przepłynę. W dynamice szczególnie ogranicza mnie nie tlen, a odporność na zakwasy w nogach i sposób w jaki rozłożę siły. Woda była jeszcze chłodniejsza, 23 stopnie, wiedziałem, że jeżeli ubiorę skórę pływacką, wazokonstrykcja i odruch nurkowy będą bardzo silne i bałem się, że moje nogi odmówią posłuszeństwa po 200m. Jako, że do tego nurkowania podszedłem trochę szkoleniowo, postanowiłem zmienić kilka rzeczy, ubrałem piankę zamiast skóry, postanowiłem płynąć pierwsze 100m tak jak zwykle (ok. 55sek na 50m), następne 100m odrobinę przyspieszyć (o 3-5sek na 50m), a ostatnie 50m popłynąć bardzo szybko, biorąc pod uwagę dość duży stopień wazokonstrykcji i pogłębionego odruchu nurkowego na tym etapie nurkowania. W podobny sposób Dave Mullins pobił rekord Świata przepływając 265m. Eksperyment się powiódł, lecz wyniki nie były zadowalające, zaliczyłem 250m zgodnie z planem, jednak ani metra dalej bym nie przepłynął, czego nie mogłem powiedzieć o nurkowaniu rok wcześniej w Brnie. Warto wspomnieć, że warunki teraz były jeszcze lepsze, także taki obrót spraw pozwala raz na zawsze rozwiać wątpliwości o przyśpieszaniu swoich nurkowań, zwłaszcza na ostatnich metrach.

Jak się okazało, 250m pozwoliło zająć dopiero 6 pozycję, wyniki były piorunujące. To był zaszczyt uczestniczyć w finale gdzie 7/8 zawodników przepłynęło przynajmniej 250m. Freediving wkroczył na zupełnie nowy poziom. To jakie wyniki będziemy oglądać będzie już tak jak w innych sportach zależało nie tylko od umiejętności i stopnia wytrenowania freediviera, ale i od warunków atmosferycznych i lokalizacji zawodów. Moim zdaniem do tak fenomenalnych wyników przyczyniły się naprawdę idealne warunki do osiągniecia wielkich wyników. Dla formalności jeszcze wspomnę, że stała, 2m głębokość basenu, niska temperatura (23 stopnie podczas finału DYN), brak słońca, świeże powietrze na odkrytym basenie to wszystko moim zdaniem miało bardzo pozytywny wpływ na osiągnięte wyniki. Widać to było np. Na przykładzie Alexey Molchanova, bądź Michala Risiana, którzy z ogromnym trudem wykonali procedury powierzchniowe na odpowiednio 178m i 166m w kwalifikacjach DNF (gdzie temperatura wody byłą równa 30 stopni, a powietrza ~40), by później w finałach popłynąć w okolice 195m, bądź Gorana, który przepłynął 250m w kwalifikacjach i wyglądał trochę gorzej niż po 281m w finale.

Po mistrzostwach nastał czas refleksji i powrotu do rzeczywistości. Zdobyłem ogromny bagaż doświadczeń, ale przede wszystkim motywacji. Tak jak wspomniałem, nic się nie dzieje bez przyczyny, a lubię sobie powtarzać, że każda porażka jest nawozem sukcesu. W tych mistrzostwach zawiodła moja głowa, a nie ciało. Widząc Gorana i Natalię Molchanovą, siłę ich umysłu, postanowiłem, że włączę do swojego treningu znienawidzoną przeze mnie dotąd statykę, gdyż jest to najbardziej wymagająca dyscyplina ze względu na ten aspekt. Tak jak to zwykle ze mną bywa, przekonałem samego siebie, że to jedyna właściwa droga. Tak naprawdę to od kilku lat miałem „obliczony” swój potencjał w statyce, korelując to głównie z wynikami innych pomiędzy różnymi dyscyplinami. Wiedziałem też jak to osiągnąć, tyle, że nie czułem takiej potrzeby, gdyż wiedziałem, że będzie to wymagało sporo wysiłku. Jednym zdaniem można powiedzieć, że brakowało mi motywacji. Już po powrocie moim pierwszym treningiem była właśnie statyka. W końcu odnalazłem „swoje miejsce” w ten dyscyplinie i sam swoim słowom nie wierzę, ale pewien rodzaj przyjemności. Zobaczymy czy to tylko chwilowy trend, czy dłuższa historia…

W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować za wsparcie udzielone mi przez Bartka Morawca i jego szkołę Freedivingu Freedivie.PL (http://www.freedive.pl/) oraz firmie J. P. Pilch z Ustronia, bez których wyjazd na te Mistrzostwa, nie byłby możliwy.

Mateusz Malina