Niestety nadszedł… Ostatni dzień. Nikt go nigdy nie lubi, nawet o nim nie lubi mówić, unika się go w rozmowach, omija szerokim łukiem a on jednak przychodzi. Przychodzi i za każdym razem tak samo psuje dobrą zabawę. Choć z drugiej strony – Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu! Read more
Ponieważ to ostatni dzień w wodzie – zgodnie z planem wstajemy bardzo wcześnie rano – oczywiście nie omieszkając (przynajmniej w przypadku moim i Maczka) odwiedzić kilka razy wygódki. Śniadanie też jakoś nam nie za bardzo podchodziło. Krzyś wygląda fatalnie – prawie zielony, ja wyglądam lepiej, ale odwodnienie osłabiło mnie strasznie. Niezły początek dnia. Pierwszy raz zdaliśmy się na hotelową taksówkę podczas jazdy na Blue Hole. Było drożej i kiepsko z umówieniem się na konkretną godzinę, ale w końcu umawiamy się na 13-stą by zdążyć spokojnie oddać sprzęt. Read more
Tak. Tak. Właśnie wróciłem. Niedługo pokuszę się o obszerną relację, jednak już teraz powiem, że były to dla mnie zawody ze wszech miar zaskakujące. Po pierwsze – frekwencja. Jak na warunki, które panowały na zewnątrz (w nocy temp. spadała do -22stopnie!) to był to rekord. Drogi okazały się łaskawe dla większości zawodników i trzeba było napraw sporego zniechęcenia by nie dojechać do Rybnika. Po drugie: poziom zawodów – właściwie nie było na nich zawodników słabych. Może byli początkujący, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z freedivingiem jednak oni wykazali się za to naprawdę mocną psychiką, samozaparciem oraz motywacją i determinacją. A to w sportowym wydaniu freedivingu jest chyba najmocniejsza z mocnych cech. Read more
No i stało się! Pobudka dzisiejszego dnia była niemałym zaskoczeniem. Jak zwykle wcześnie rano, jednak była pewna subtelna różnica. Od samego rana wiało jak diabli! Do tego niemałe fale i jak na Egipt to szok (przynajmniej dla mnie) bo pojawiły się chmury! No tego to się tutaj nie spodziewałem. Śniadanie jak zwykle niezbyt obfite i wczesne. Dzisiaj w planach mamy: kręcenie filmu, ponowne zwiedzanie kanionu oraz okolicznych raf. Już wiemy, widząc rano z okien stan morza, że nie będzie to wcale takie łatwe. Jednak nie uprzedzam faktów. Po śniadaniu dosyć dziarsko jak na naszą grupę poszliśmy do wody. Spora fala utrudniała wejście do wody nawet z hotelowego pomostu. W wodzie jak to zwykle bywało – nie odczuwaliśmy tego aż tak bardzo. Read more
No to po zajęciach. Wczoraj odbyły się pierwsze zajęcia basenowej części kursu. Grupa zapowiada się naprawdę mocna, więc pewnie będzie można całkiem szybko przejść do bardziej zaawansowanych elementów i skupić się na poprawianiu ich. Zajęcia na pierwszym stopniu z założenia sa przeznaczone dla osób, które wcześniej nie miały styczności z nurkowaniem w ogóle. Jednak teraz wygląda na to, że będziemy mogli poszaleć. Wszyscy już wcześniej nurkowali i całkiem dobrze pływają. Przed wejściem do wody oczywiście tradycyjnie – trochę jogi. To jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło – wręcz przeciwnie wchodząc do wody już czujemy się bardziej rozluźnieni. To podstawa do ćwiczeń techniki – spięcie i zdenerwowanie nie sprzyja poprawianiu techniki. Read more